Posty

Część 15.

Dziwna ta część, nie do końca wyszło tak jak miało wyjść... Kiedy Malinowska obudziła się kolejnego dnia, Pawła nie było już w mieszkaniu. Ziewając przeszła do kuchni, gdzie na stole znalazła talerz z kanapkami, kartkę i klucze. Zduński tłumaczył, że musiał pojechać po towar do hurtowni, a gdyby musiała wyjść przed jego powrotem zostawił jej zapasowe klucze. Wzięła je do ręki, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Miała pewien pomysł. *** Chojnacką ze snu wyrwały promienie słońca wpadające do jej nowej sypialni. Niechętnie otworzyła oczy, rozglądając się w okół. Westchnęła, wstając i przechodząc do kuchni. Po chwili usiadła przy stole z kubkiem kawy w dłoniach. Jej wzrok padł na walizkę stojącą pod ścianą. Powinna się tym zająć, rozpakować wszystko, ale nie miała na to ani siły, ani ochoty. Przez cały dzień snuła się po mieszkaniu z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. W głowie miała ciągle tylko jedną myśl – co dalej? Dochodziła 19 kiedy rozległ się dzwo...

Część 14.

Dochodziła 19 kiedy Maja wraz z panem Janem znalazła się przed lotniskiem, czekając na taksówkę. Przymknęła oczy, biorąc głęboki wdech. Była w Polsce, w Warszawie. Po 7 miesiącach wracała do domu. Przez cały pobyt za granicą marzyła o tej chwili, że w końcu razem z mamą będą mogły wrócić do kraju i wszystko powoli będzie się układać. Tymczasem była tutaj zupełnie sama, a za kilkanaście minut miała znaleźć się w nowym, obcym mieszkaniu. Jednak wolała to niż powrót do domu, z którym wiązało się tak wiele wspomnień. Stopniowo w jej oczach zbierało się coraz więcej łez, które w końcu wydostały się na policzki. - Taksówka już jest. - Mecenas wyrwał ją z zamyślenia, wskazując samochód, który zatrzymał się tóż obok, i zabierając walizki. *** - Dasz sobie radę? - Mecenas spojrzał na Maję, kiedy właściciel już wyszedł. - Tak.. - Przytaknęła bez przekonania. - Gdybyś czegoś potrzebowała, możesz dzwonić. Jutro przywiozę Twoje rzeczy, które zostały w domu. - Dziękuję. Kiedy w końcu zam...

Część 13.

Przez kilka kolejnym dni zachowanie Majki niewiele się zmieniło. Ciągle nie potrafiła pogodzić się z tym co się stało. Szymon starał się z nią rozmawiać, próbował ją czymś zająć, ale najczęściej zbywała go milczeniem. Teraz potrzebowała kogoś kto wiedziałby jak do niej dotrzeć, jak się nią zająć w tej sytuacji. Tego dnia odwiedził ją Mecenas. Miał dla niej pewną propozycję. - Jak się czujesz? - Zapytał siadając w fotelu. - ... - wzruszyła ramionami. - Za kilka dni wracam do kraju.. Maju myślałaś, żeby też wrócić do Polski? - ... - spojrzała na niego po raz pierwszy od kąd wszedł do mieszkania. - Wydaje mi się, że tam byłoby Ci łatwiej się odnaleźć, zacząć od nowa... - ... - Zawsze bardzo chciałaś wrócić. - Ale teraz... wszystko się zmieniło... - podniosła na niego załzawione spojrzenie, odzywając się drżącym głosem. - Mogłabyś wrócić na studia, może znaleźć pracę.. Na pewno masz przyjaciół, znajomych, do których mogłabyś się odezwać. - Nie mam. - Pokręciła głową - Za...

Część 12.

Część już jakiś czas jest, ale jakoś się nie dodała ;D Tydzień później. - I co, nie żałujesz, że ze mną pojechałaś? - Paweł zapytał, kiedy spacerowali w sadzie. - Nie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak bardzo odpoczęłam. Naprawdę. Dziękuję. - Musnęła jego policzek, uśmiechając się szeroko. - Cieszę się. Musisz jeszcze kiedyś ze mną pojechać. Jest kilka fajnych miejsc, których jeszcze nie widziałaś. - Mamy jeszcze dwie godziny.. - Ola spojrzała na zegarek. - Mówisz? To chodź! - złapał ją za rękę i zaczął biec, pociągając ją za sobą. *** Siedziała przy kuchennym stole z pustym wzrokiem utkwionym w szybie okna. Mogła tak siedzieć całymi godzinami. Od dawna już nie płakała. Nie potrafiła, nie miała już na to siły. - Maju... - Mecenas stanął obok niej – znowu nic nie zjadłaś... - spojrzał na nietknięte kanapki leżące przed nią. - Tak nie można... - Nie chcę.. - Odezwała się cicho. - Chodźmy. - Wstała, wychodząc z kuchni i zakładając płaszcz. Tego dnia miał się odbyć ...

Część 11.

Dochodziła 21. Podeszła do okna, nerwowo spoglądając na telefon. Na zewnątrz już dawno zrobiło się ciemno, a ona ciągle nie miała żadnych wiadomości. Przecież matka obiecała jej, że zaraz zadzwoni, odezwie się.. Doskonale zdawała sobie sprawa jak Maja się boi o nią, a tymczasem telefon milczał. Próbowała dzwonić zarówno do Bożeny, jak i Szymon i mecenasa, ale nikt nie odebrał. W głowie zaczęły jej się zbierać same czarne myśli. Nie potrafiła skupić się na niczym innym. W końcu po upływie kilkudziesięciu długich minut, rozległ się dzwonek do drzwi. Natychmiast podbiegła, otwierając, jednak zaraz zatrzymała się w pół ruchu, wpatrując się w strojący za progiem mężczyzn. - Szymon? - odezwała się drżącym głosem, patrząc na chłopaka. - Wejdźmy.. - Mecenas otworzył szerzej drzwi, kładąc jej dłoń na plecach. - Chodź usiądziemy.. - Skinął w stronę kuchni. - Coś się stało? Tak? - Jej oczy mimo woli zaszły łzami. Tak strasznie się tego bała. - Usiądź.. - Pan Jan wskazał jej krzesło, siada...

Część 10.

Tego dnia jak zwykle, po wyjściu matki do pracy, zjadła śniadanie i wyszła na zakupy. Kiedy po pół godzinie wróciła do domu, zatrzymała się gwałtownie w progu kuchni. Przy oknie stała Bożena. - Mamo? - podeszła bliżej, kładąc siatki na stole. - Co Ty tu robisz? - … - Bez słowa odwróciła się do niej przodem. Dziewczyna od razu dostrzegła w jej oczach strach i delikatnie iskrzące się łzy. - Mamuś.. - podeszła do niej. - Cisza trwała już zbyt długo... - Dzwonili? - … - przytaknęła tylko. - Przepraszam Cię kochanie. To znowu się zaczyna. - Mamo przestań. - Przytuliła ją do siebie. - Wszystko będzie dobrze.. - wyszeptała, chociaż sama też była przerażona. Bała się co je teraz czeka. Znaleźli je w Australii, więc czy w ogóle istnieje bezpieczne dla nich miejsce? Teraz czekało je pewnie kilka przeprowadzek, a potem? - Zaczekaj.. - odsunęła się delikatnie od matki, wyjmując z kieszeni telefon i wybierając odpowiedni numer. - Szymon? Możesz do nas przyjechać? Jak najszybciej... - poprosiła...

Część 9.

Kiedy się obudziła było kilkanaście minut po 9. Niechętnie otworzyła oczy i wstała, podchodząc do okna. Westchnęła widząc zachmurzone niebo. Termometr na oknem wskazywał zaledwie 5stopni. W Polsce na pewno było już bardzo ciepło i kolorowo od kwitnących kwiatów. Tutaj pomimo maja była zima. Uwielbiała ten miesiąc, dlatego też tak ciężko był jej się przestawić na warunki panujące w Australii. Narzuciła na ramiona szlafrok i przeszła do kuchni. Nalała sobie do kubka gorącej kawy z dzbanka i usiadła przy stole. Jej matka musiała wyjść do pracy dopiero nie dawno. Na kredensie zostawiła jej talerz kanapek. Sięgnęła po jedną zatapiając wzrok w widoku za oknem. Z zamyślenia po dłuższym czasie wyrwał ją dzwoniący telefon. - Cześć Szymon. - Odebrała, spoglądając przelotnie na wyświetlacz. - Hej. Co robisz? - Nic? - To zbieraj się. Mam wolne. Zabieram Cię w fajne miejsce. - Dzisiaj? Przecież zaraz będzie padać.. - spojrzała jeszcze raz za okno. - Nie marudź. Ubieraj się. Jestem za pół g...