Część 22.


Przez kilka kolejnych dni w rozmowach z Sylwią Maja unikała tematu Pawła jak tylko mogła. O ich spotkaniu rozmawiały tylko jeden raz w 'Oazie', kiedy dziewczyna przyszła zapłakana. Później powtarzała już tylko, że załatwiła to co miała załatwić i zamknęła tym tamten temat na zawsze. Sama jednak nie potrafiła zupełnie przestać o tym myśleć. Przecież nie można od tak po prostu przestać kochać, zapomnieć.

- Szukasz pracy? - Sylwia podniosła na nią wzrok, dostrzegając kilka zakreślonych ogłoszeń w gazecie leżącej na stole.
- Muszę coś robić. - Stwierdziła zalewając kawę i stawiając kubki na stole. - Tylko... co ja potrafię? Studia przerwałam, a pracowałam tylko w 'Oazie'. Nigdzie mnie nie przyjmą.
- A studia? Nie chcesz wrócić? - Uniosła wyżej brwi.
- Przez najbliższe dwa lata nie mogę.. - Odpowiedziała, upijając łyka.
- Majka nie przesadzasz trochę? - Spojrzała na nią uważnie. - Przecież masz takie samo prawo do studiowania jak i Paweł.
- Nie mam zamiaru wchodzić mu w drogę.
- Ja naprawdę nie mam już do Was siły. - Pokręciła głową. - Paweł nawet słowa nie powiedział, że się z Tobą widział. Nie zapytał, czy wiem, albo dlaczego mu nie powiedziałam, że jesteś.
- Sylwia, nie chcę o tym rozmawiać, ani tego słuchać. Proszę.
- Jak chcesz... - Westchnęła, biorąc do rąk gazetę.
Przejrzały razem ogłoszenia i wybrały kilka ciekawych. Majka miała zadzwonić kolejnego dnia na podane numery. Sama nie do końca wierzyła, że coś to da, ale Sylwia ani na chwile jej nie odpuszczała, pomagając stanąć na nogi.

***

Paweł tak jak mówiła Sylwia, od czasu spotkania z Majką ani raz o niej nie wspomniał. Miał świadomość, że Okońska na pewno o wszystkich wie, ale obiecał sobie, że w 'Oazie' nie będzie tego tematu. Wracając do domu mógł myśleć o Mai, przeglądać zdjęcia, wyciągać z szuflady pierścionek, który mu oddała i robił to często, ale w pracy miało być idealnie. Na siłę próbował udowodnić też chyba sobie, że daje radę, że potrafi żyć normalnie.
Wiele razy wracał myślami do ich rozmowy z przed kilku dni. Teraz był pewien, że zareagował zbyt gwałtownie, nie wysłuchał jej do reszty. Miał żal do siebie, bo znowu zachował się wobec niej, nie tak jak powinien.

Było dosyć wcześnie i w 'Oazie' jeszcze nie było zbyt wielu klientów. Przy stoliku w kącie sali siedziała tylko jedna para.
Zduński zbiegł na dół, podchodząc do baru. Usiadł na wysokim prześle, niepewnie spoglądając na Sylwię i zbierając się na odwagę.
- Co? - W końcu podniosła na niego wzrok.
- Umów mnie z Majką. - W końcu powiedział wprost.
- W końcu. - Uśmiechnęła się delikatnie. - Myślałam, że z Wami zwariuję. Ale to nie będzie proste. Majka zachowuje się tak jak Ty. Demonstruje, że wszystko jest w porządku.
- Bo jest. Tylko... nie czuję się w porządku z tamtą rozmową.
- Ale.. rozumiesz Majkę?
- Sylwia... - Chciał już powiedzieć, że nie chce o tym rozmawiać, ale ostatecznie zrezygnował z tego. - Nie wiem.. Próbowałem, ale..
- Paweł, ona naprawdę..
- Daj spokój. - Przerwał jej od razu. - Muszę jechać do hurtowni. - Wstał z krzesła. - Na razie.

***

Następnego dnia..

- Cześć! - Chojnacka podeszła do przyjaciółki siedzącej na ławce i musnęła jej policzek. - O czym chciałaś pogadać? - Zapytała, siadając obok.
- Paweł chce się z Tobą spotkać..
- Co?! Sylwia, nie! - Zdecydowanie zaprzeczyła od razu.
- Chce z Tobą porozmawiać. Maja..
- Po co? O czym?! - Wstała przechodząc się kawałek tam i z powrotem. Nie potrafiła uwierzyć, a tym bardziej zrozumieć, że chłopak mógłby jeszcze chcieć się z nią zobaczyć. Ostatnio patrzył na nią takim żalem, pretensją... Nie chciała znowu przez to przechodzić. Wiedziała, że potem będzie znowu jeszcze trudniej.
- Powiedział mi, że ostatnio, ta rozmowa.. nie było tak ja powinno...
- Nie. Nie chcę, nie mogę.. - Spojrzała na dziewczynę ze łzami w oczach.
- Maja.. powinnaś się zgodzić. Porozmawiacie jeszcze raz. Tym razem spokojnie..
- Nie.
- A... - Zaczęła zamyślając się. Kiedy Majka po raz kolejny powtórzyła zdecydowanie, że nie ma zamiaru widzieć się z Pawłem, do głowy przyszedł jej pewien pomysł. - Może pójdziemy jutro na zakupy? Popołudnie w galerii dobrze Ci zrobi.
- No nie wiem...
- Idziemy! Spotkajmy się w tym parku niedaleko Złotych o... 16, co?
- Okej... - Niechętnie przystała na propozycję przyjaciółki. - Tylko proszę Cię! Nie próbuj mnie namawiać.
- Jak chcesz. Ale ja uważam, że powinnaś.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Część 5.

Część 1.

Opowiadanie. Prolog.