Część 2.

Dla Patrycjiii ;**

Wysiadł z samochodu, zatrzasnął za sobą drzwi i po krótkiej chwili nacisnął dzwonek. Wkrótce w drzwiach pojawił się Ziober i wpuścił go do środka.
- Cześć. Jesteś sam? - Paweł zapytał od razu.
- Sam, sam. Chcesz coś do picia?
- Nie, dzięki. Ja tylko na chwilę - odpowiedział siadając na kanapie. - Masz coś nowego?
- W zasadzie to nic. - Chłopak tylko westchnął. - Tylko tyle, że ponownie zmieniły adres i Majka rzuciła studia. - Paweł tylko pokręcił głową ze zrezygnowań i oparł ją na rękach. - Podobno byłeś tydzień temu w Wiedniu? - Kuba zapytał po chwili.
- Byłem - podniósł na niego wzrok. - Zadzwoniła do mnie.. Powiedziała, żebym jej nie szukał, że to koniec i się rozłączyła.
- A Ty nadal chcesz jej szukać? Odpuść sobie może w końcu.
- Nie mogę - pokręcił głową. - Tam coś jest nie tak - wstał i podszedł do okna, opierając się rękami o parapet. - Nie słyszałeś jej głosu. Majka nigdy nie rzuciłaby studiów! Im coś grozi, nie są bezpieczne, a ja nie mogę nic zrobić.
- To tylko Twoje przeczucie. Nie lepiej dać sobie spokój i żyć dalej? Ale ok, jak Cię znam to i tak zrobisz po swojemu.
- A nie słyszałeś o jakiejś robocie? - Paweł starał się zmienić temat.
- Chcesz rzucić 'Oazę'? - spojrzał na niego z dużym zaskoczeniem.
- Nie - zaprzeczył. - To dla takiej jednej.
- Takiej jednej? Widzisz, dziewczyny do Ciebie lgną. Nie lepiej zapomnieć?
- Nie o Majce - od razu, gwałtownie zaprzeczył.
- .. - Ziober tylko westchnął. Wiedział, że nie trafi do kumpla, chociaż sam wiedział z własnego doświadzenia, że nie warto starać się trwać w czymś.. w przeszłości na siłę. - Jak o czymś usłyszę to dam Ci znać.
- Ok, dzięki. To ja się będę zbierał do pracy. Na razie - podał Kubie dłoń i wyszedł z domu.

***

- Cześć! - podszedł do baru, za którym stała Sylwia.
- Cześć. Gdzie byłeś?  Miałeś być godzinę temu. Janek chodzi od rana zły jak osa. Właśnie zajął się towarem w magazynie i na Twoim miejscu nie pokazywałabym mu się na oczy.
- Sory, byłem u Kuby.
- No i?
- Nic. - uciął temat i zniknął za drzwiami magazynu.
- O Zuński! Ja tu zasuwam za Ciebie, a Ty sobie gdzieś łazisz.
- Musiałem coś załatwić..
- Załatwić, załatwić.. - Janek natychmiast mu przerwał. - Trzymaj! - podał mu karton z sokami.
- Brakuje nam kelnerek prawda? - Paweł kontynuował. - Może miałbym kogoś.
- Kogo? Zna się na tym?
- Nie wiem, ale jeśli nie, napewno szybko się nauczyć
- Dobra, to przyprowadź ją jutro, a teraz bierz się do roboty.

***

Przez całe popołudnie i wieczór w 'Oazie' był straszny młyn. Kiedy Paweł zamykał klub przed północą był wykończony.
Gdy wrócił do domu marzył tylko by się położyć i porządnie wyspać. Lecz kiedy położył się już w łóżku senność zmalała, a jej miejsce zajęło uczucie pustki. Pustki, którą ostatnimi dniami starał się zagłuszać pracą. Jeszcze kilka tygodni temu po powrocie z klubu mógł przytulić się do ukochane osoby i zasnąć czując jej bliskość.
Teraz leżał w pustym łóżku, a z każdej strony atakowały go wspomnienia. Wspomnienia ciągle sprawiające ból.

Komentarze

  1. Ej, ja Ci nie pozwalam mówić, że nie lubisz tej części!
    Jest świeeetnaaa! ;))
    I nie zaprzeczaj, o! Bo Ci nie pozwalam ;D.
    Paweł tęskni... Szuka, martwi się, nie chce zapominać...
    Olki nie widać ;D.
    Jest dobrze!

    Chcę więcej ;D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabii
    Dziękuje;**
    Pięęękna część
    Genialnie napisana ;D
    Te uczucia, emocje są tak wspaniale oddane:))
    Iii..ja też chce więceeej ;*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Część 5.

Część 1.

Opowiadanie. Prolog.