Cześć 20.


W ciągu kolejnych dni kilka razy widziała się z Sylwią. Spotkania z przyjaciółką wyraźnie jej pomagały. Trochę częściej się uśmiechała, coraz lepiej czuła się też w Warszawie. Chociaż starała się ukrywać przed dziewczyną, że gdzieś w środku nadal czuje obawę, że wszystko wróci. Nie powiedziała jej też, że do kraju wróciła sama...

- Cześć! Co robisz? - Okońska zapytała od razu, kiedy Majka odebrała telefon.
- Nic?
- W takim razie wpadnę do Ciebie za jakąś godzinkę. Mam dzisiaj wolne.
- Tylko... - Zaczęła niepewnie.
- Tylko?
- Bo widzisz... ja nie wróciłam do domu. Mecenas wynajął mi mieszkanie.
- Co? - Jakby nie zrozumiała w ogóle o czym do niej mówi. - Dlaczego? Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Chyba nie chciałam o tym rozmawiać.. To przyjdziesz?
- Mała... Dobra później pogadamy. - Chciała jeszcze coś powiedzieć, ale ostatecznie zrezygnowała. - Powiedz tylko gdzie masz to mieszkanie.
Maja podała przyjaciółce dokładny adres, wyjaśniła jak trafić i po odłożeniu słuchawki rozejrzała się po salonie. Powinna coś ogarnąć. Jakoś nigdy nie mogła zebrać się w sobie żeby posprzątać. Od razu też jej wzrok przykuł karton stojący w przedpokoju, pod ściana na wprost drzwi do pokoju. Ciągle nie miała siły, żeby się nim zająć. Przesunęła go ostatecznie w kąt, tak by jak najmniej przeszkadzał.

***

Tak jak Sylwia zapowiedziała, po godzinie wcisnęła dzwonek do drzwi mieszkania Chojnackiej. Majka od razu poderwała się z kanapy, podchodząc do drzwi.
- Cześć. - Uśmiechnęła się, wpuszczając przyjaciółkę do środka.
- Cześć. - Musnęła jej policzek.
- Chodź.. - Skinęła głową w stronę kuchni. - Czego się napijesz?
- Kawy. Mała, powinnam Cię ochrzanić. - Spojrzała na Majkę, wyjmującą z szafki kubki.
- Po prostu nie chciałam tam wracać... Jeszcze nie teraz. Proszę. - Podała jej kubek z gorącym i ruszyła w stronę saloniku.
- Nawet przytulnie tutaj. - Uśmiechnęła się idąc za nią. - Chociaż może trochę ciasno, co?
- Dla mnie wystarczy. - Stwierdziła, siadając na kanapie.
- Czekaj.. Mieszkasz sama? - Spojrzała na nią, unosząc nieco wyżej brwi.
- ... - Przez moment nie odpowiadała. Wiedziała, że teraz już nie uniknie tego tematu. - Tak. - Przytaknęła w końcu.
- A.. Twoja mama? - Sylwia dopytywała się dalej.
Maja prawie od razu wstała i podchodząc do okna, odwróciła się do dziewczyny plecami.
- Majka? Co jest? - Podeszła do niej.
- Moja mama nie żyje. - Wyrzuciła w końcu z siebie patrząc w jakiś punkt za oknem.
- Co? - Odezwała się dopiero po chwili. - Co Ty mówisz? - Zrobiła krok w jej stronę.
- Zabili ją w czasie prowokacji.. - Wyszeptała, odwracając w stronę przyjaciółki oczy pełne łez.
- Maja... - przez dłuższą chwilę stała bez jakiejkolwiek reakcji. Zupełnie nie wiedziała co powinna zrobić. W końcu bez słowa przytuliła dziewczynę.
- Sylwia.. - Rozpłakała się kompletnie, wtulając w ramiona Okońskiej.

Po jakimś czasie, kiedy Maja trochę się uspokoiła usiadły z powrotem na kanapie. Sylwia, próbowała z nią porozmawiać, dowiedzieć się dlaczego nie powiedziała jej wcześniej, ale dziewczyna, nie chciała odpowiadać na żadne pytania. Sama myśl o tym co stało się w Australii sprawiała jej zbyt dużo bólu. Kiedy nie musiała o tym mówić, kiedy starała się o tym nie myśleć wydawało jej się, że da radę, że zapomni.
- Może coś zjesz? - Sylwia odezwała się w końcu.
- Nie.. - Pokręciła głową. - Może.. opowiedz mi lepiej o Janku. Co z Wami? - Spróbowała się uśmiechnąć do przyjaciółki.
- Z Jankiem... Jak wyjeżdżałaś to wiesz jak było. Nijak. Z resztą znasz Janka. Uważa, że jest dla mnie za stary...
- Ale?
- Ale idziemy do przodu. - Uśmiechnęła się.
- I super! Zawsze widziałam, że co Was do siebie ciągnie.
- Tak jak ja... u Ciebie i Pawła. - Dokończyła po chwili, spoglądając uważnie na Maję.
- ... - Od razu wyraźnie posmutniała, sięgając po kubek z kawą.
- Maja.. pamiętasz Naszą pierwszą rozmowę, po Twoim powrocie?
- Pamiętam. Nie ucieknę przed tym, jestem mu to winna, ale.. - wstała, przechodząc się po pokoju. - Sylwia jak ja mogę się do niego odezwać? Spojrzeć mu w oczy po tym wszystkim? Przecież.. ja nie mam już prawa pakować się w jego życie. Na pewno ułożył je sobie i zapomniał. Ja też muszę zapomnieć i zacząć nowe życie.
- Mała, ale... gdyby to Paweł wyjechał? Nie chciałabym wiedzieć co się stało? Zrozumieć?
- Sylwia proszę Cię. - Spojrzała na nią, ze łzami w oczami. - Ja... ja nie mam na to wszystko siły. Nie wiem.. nie wiem co by było gdybym się z nim spotkała..
- Majka.. - przyjrzała jej się uważnie. - Kochasz Pawła, prawda?
- To nie ma znaczenia. Było minęło. Proszę... - Przelotnie spojrzała na przyjaciółkę i zabierając kubki wyszła do kuchni.

Po chwili Sylwia poszła za nią. Chojnacka siedziała przy stole z twarzą ukrytą w dłoniach.
- Maja.. - Położyła dłoń na jej drżących plecach, siadając obok. - Nie płacz..
- To wszystko... to jest za dużo... - Wychlipała. - Mama.. Paweł.. Ja nie mam już siły..
- Cii... - Przytuliła ją do siebie. - Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.
- Może.. może lepiej gdybym nie wracała? Wyjechała? Gdzieś daleko byłoby lepiej?
- Nawet tak nie mów, słyszysz? Tutaj też się wszystko ułoży, tylko potrzebujesz czasu... I przecież Ty nigdy nie odpuszcza, prawda? - Uśmiechnęła się. - Poczekaj.. - Wyjęła z kieszeni dzwoniący telefon.
- Odbierz.
- To nic ważnego. - Odpowiedziała, spoglądając na wyświetlacz, na którym migał napis 'Ola'.
- Odbierz. - Powtórzyła.
- Halo? - W końcu nacisnęła 'zieloną słuchawkę' przykładając komórkę do ucha.
- Cześć, dzwonię, bo... martwię się o Pawła. Ja rozumiem, że nie chce ze mną rozmawiać, zwłaszcza po tym wszystkim, ale ja nie mogę patrzeć jak się męczy.. - Zaczęła od razu opowiadać wszystko co ją gryzło.
- Czekaj... - Spojrzała kątem oka na Majkę. - Zwłaszcza po czym? - Zapytała, wstając i wychodząc do przedpokoju.
- Co? Nie nic.. po prostu zrobiłam z siebie idiotkę... Chodzi o tę dziewczynę, która go zostawiła?
- Ale..
- Opowiedział mi o niej. Ale to jest bez sensu.. Ona go tak skrzywdziła, a on ciągle ją kocha...
- Ola.. Ja nie powinnam o tym rozmawiać, rozumiesz prawda? Ale jeśli mogę Ci coś poradzić... Odpuść sobie.
- Wiem. Naprawdę.. Żałuję, ale wiem, że Paweł się we mnie nie zakocha. Dobra, nie ważne. Dzięki i sorry, że przeszkadzam. Cześć.
- Cześć... - Rozłączyła się, powoli wracając do kuchni i zastanawiając się nad tym co przed chwilą usłyszała.
- Coś się stało? - Majka podniosła na nią wzrok.
- Co? Nie, nie.. - Zaprzeczyła siadając. - Wszystko dobrze. - Uśmiechnęła się ciepło do dziewczyny. - Idziemy na spacer? Zjemy coś na mieście?
- Nie.. Chcę zostać w domu.
- A czy Ty w ogóle wychodzisz gdzieś, oprócz tych kilku spotkać ze mną?
- A po co mam gdzieś iść? Żeby spotkać kogoś kto nie ma najmniejszej ochoty mnie widzieć? Warszawa to był zły pomysł.. Gdyby... gdyby mama tego nie chciała, wyjechałabym. - Dokończyła, łamiącym się głosem.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Część 5.

Część 1.

Opowiadanie. Prolog.