Część 15.
Dziwna ta część, nie do końca wyszło tak jak miało wyjść... Kiedy Malinowska obudziła się kolejnego dnia, Pawła nie było już w mieszkaniu. Ziewając przeszła do kuchni, gdzie na stole znalazła talerz z kanapkami, kartkę i klucze. Zduński tłumaczył, że musiał pojechać po towar do hurtowni, a gdyby musiała wyjść przed jego powrotem zostawił jej zapasowe klucze. Wzięła je do ręki, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Miała pewien pomysł. *** Chojnacką ze snu wyrwały promienie słońca wpadające do jej nowej sypialni. Niechętnie otworzyła oczy, rozglądając się w okół. Westchnęła, wstając i przechodząc do kuchni. Po chwili usiadła przy stole z kubkiem kawy w dłoniach. Jej wzrok padł na walizkę stojącą pod ścianą. Powinna się tym zająć, rozpakować wszystko, ale nie miała na to ani siły, ani ochoty. Przez cały dzień snuła się po mieszkaniu z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. W głowie miała ciągle tylko jedną myśl – co dalej? Dochodziła 19 kiedy rozległ się dzwo...