Część 10.
Tego dnia jak zwykle, po wyjściu matki do pracy, zjadła śniadanie i wyszła na zakupy. Kiedy po pół godzinie wróciła do domu, zatrzymała się gwałtownie w progu kuchni. Przy oknie stała Bożena. - Mamo? - podeszła bliżej, kładąc siatki na stole. - Co Ty tu robisz? - … - Bez słowa odwróciła się do niej przodem. Dziewczyna od razu dostrzegła w jej oczach strach i delikatnie iskrzące się łzy. - Mamuś.. - podeszła do niej. - Cisza trwała już zbyt długo... - Dzwonili? - … - przytaknęła tylko. - Przepraszam Cię kochanie. To znowu się zaczyna. - Mamo przestań. - Przytuliła ją do siebie. - Wszystko będzie dobrze.. - wyszeptała, chociaż sama też była przerażona. Bała się co je teraz czeka. Znaleźli je w Australii, więc czy w ogóle istnieje bezpieczne dla nich miejsce? Teraz czekało je pewnie kilka przeprowadzek, a potem? - Zaczekaj.. - odsunęła się delikatnie od matki, wyjmując z kieszeni telefon i wybierając odpowiedni numer. - Szymon? Możesz do nas przyjechać? Jak najszybciej... - poprosiła...